O autorze
Justyna Sabalska- od czerwca jest mamą. Miała nią zostać później, lecz los zdecydował inaczej. W 30 tygodniu ciąży nastąpiło rozwiązanie. Dziecko urodziło się mając 1550 g. To były ciężkie chwile. Na szczęście są już za nimi. Synek rozwija się dobrze i jest bardzo radosnym malcem. Założyła bloga http://wczesniakicodalej.pl by pokazać innym rodzicom, których los również ciężko doświadczył, że mimo początkowych trudności wszystko może być dobrze.

Kangurowanie, czyli magia dotyku

To zdjęcie z naszego kangurowania. Nie pierwszego, ale emocje przy każdym były ogromne.
To zdjęcie z naszego kangurowania. Nie pierwszego, ale emocje przy każdym były ogromne. http://wczesniakicodalej.blogspot.com/2014/10/kangurowanie-czyli-magia-dotyku_23.html
Moment kiedy rodzic bierze swoje dziecko w ramiona jest niezapomnianym przeżyciem. Zazwyczaj następuje to tuż po narodzinach. Rodzice wcześniaków muszą czekać chwilę dłużej na ten moment, ale na pewno jest to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu.

Rodzice wcześniaków bardzo szybko dowiadują się czym jest kangurowanie i tylko przebierają nogami, żeby móc pierwszy raz przytulić swoje maleństwo. I choć atmosfera wokół daleka jest od intymności, chwile te są piękne i wyjątkowe.




A samo kangurowanie to nic innego jak kontakt skóra do skóry. Rodzic dostaje maleństwo ubrane tylko w pampers na swoją nagą klatkę piersiową. Ma być ono położone na lekko pochylonym rodzicu z uchem w okolicach serca rodzica. I tak sobie siedzicie. Cieszycie się wzajemną bliskością.

Na początku myślałam, że chodzi tu o budowanie więzi. Bo po cesarskim cięciu i takich traumatycznych przejściach to nie jest łatwe. Oczywiście jest to jedna z wielu zalet. Ale na pewno nie jedyna. Im dłużej byliśmy w szpitalu tym więcej się dowiadywałam o kangurowaniu.

Metoda ta została odkryta jakby przez przypadek. W krajach trzeciego świata gdzie liczba inkubatorów jest niewystarczająca najsłabsze dzieci, których rokowania były słabe, były oddawane matkom. Te ogrzewały je własnym ciałem. Ku zdziwieniu wszystkich okazało się, że dzieci szybciej wracały do zdrowia niż te z inkubatorów [1].

Co wcześniakom może dać kangurowanie?
Po pierwsze dziecko leżąc na Tobie masuje sobie brzuszek co znacznie poprawia perystaltykę jelit. Fizjoterapeuci mówili również, że w ten sposób pojawia się odruch ssania. Bo jeśli dziecko rodzi się przed 33 tygodniem ciąży tego odruchu nie ma. A kontakt policzka dziecka ze skórą rodzica podobno wzmaga i poprawia odruch ssania. Lekarze powtarzali również, że kangurowanie zwiększa odporność dziecka. W inkubatorze nie ma możliwości kontaktu ze zbyt wieloma zarazkami a te z ciała rodziców są dla dziecka bezpieczne. Szczególnie jeśli jest karmione mlekiem matki.

Kangurowanie a zdrowie matki
Nie tylko u dziecka kangurowanie działa cuda. Ja sama widziałam jak kontakt z dzieckiem wpływa na mój organizm. Po pierwsze - zwiększa ilość produkowanego mleka. Podczas kontaktu matki z dzieckiem wytwarzana jest oksytocyna. To z kolei wpływa na produkcję pokarmu.

Kiedy pierwszy raz dostałam Krzysia na ręce byłam ubrana tylko w koszulę. Pokarmu miałam jeszcze niewiele i nie spodziewałam się, że kiedy przytulę go, popłynie rzeka mleka. Tak właśnie było. I to nie tylko ze mną. Wszystkie znane mi wcześniacze mamy opowiadały podobne historie.

Ponadto oksytocyna pomaga również przy zwijaniu się macicy. Co pozwala na bezpieczne przejście przez połóg. To działanie również zauważyłam u siebie, ale z innymi mamami o tym nie rozmawiałam :)

Kangurowanie zdrowych dzieci
Lekarze i położne zachęcają do kangurowania również dzieci donoszonych. Zapytasz po co. Też długo się zastanawiałam czy kangurować dziecko po wyjściu ze szpitala. Przecież już ssie, odporność ma niezłą a i ja laktację mam ustawioną. Długo nie widziałam w tym sensu. Na pewno do dziś nie odkryłam wszystkich zalet.

A wróciłam do kangurowania po lekturze książki Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy (w planach mam dodanie recenzji tej książki. Na razie powiem, tylko tyle, że jest warta przeczytania). Ogólnie książka przedstawia niezawodny, według autora, sposób na kolkę. Autor wyznaje teorię brakującego czwartego trymestru. I właśnie tą teorią tłumaczy występowaniem kolki. Jego metoda polega na odwzorowaniu warunków jakie maluch miał w brzuchu mamy. I choć jego metoda ma zastosowanie kiedy maleństwo już płacze, to mnie zastanawiało, co zrobić, żeby Krzyś w ogóle nie zaczynał płakać.

Wtedy przypomniałam sobie o kangurowaniu. Bo jak można lepiej przypomnieć dziecku jak to było w brzuszku? Leżąc na Tobie maleństwo słyszy dobrze znany rytm bicia serca. Jest kołysane w rytm Twojego oddechu. A przykryte kocykiem czuje ciasne granice. Do tego czuje Twój kojący zapach.

Ja staram się kangurować Krzysia nawet kilka godzin dziennie. I widzę, że kiedy uda nam się pobyć ze sobą tak długo, jest spokojniejszy wieczorem. Nie wiem czy to złota metoda, ale u nas działa.

[1] Wechsler Linden Dana, Trenti Paroli Emma, Wechsler Doron Mia, Wcześniak Pierwsze 6 lat życia, Wydawnictwo PZWL

Zapraszam na wczesniakicodalej.blogspot.com
Trwa ładowanie komentarzy...